Ruskie pierogi i lekcja babci

Dziadek mówił, że dzisiejsze pierogi to „papier”, bo nikt nie wkłada w nie serca. Jego babcia robiła takie, że po kilku sztukach miało się siłę na cały dzień pracy w polu.

Sekret był prosty: swoja mąka, ser od sąsiadki i góra cebuli smażonej na złotej słoninie. Dziadek jako chłopak musiał tłuc ziemniaki na idealnie gładką masę. Babcia pilnowała, żeby farsz był ostry od pieprzu, mówiła, że „ruskie muszą mieć charakter, a nie być mdłe jak słoma”.

Zawsze powtarzała mu przy stolnicy: „ciasto czuje twoje myśli. Jak się złościsz, będzie twarde jak podeszwa. Jak masz spokój w sercu, będzie miękkie jak poduszka”.

Dla dziadka te pierogi to nie był tylko obiad. To był smak bezpieczeństwa i dowód na to, że nawet w biedzie można komuś dać to, co najlepsze, swój czas i uwagę.