Niezrealizowane marzenia o medycynie

Decyzja o wyborze ścieżki życiowej Andrzeja Sikorowskiego była klasycznym starciem między młodzieńczymi ambicjami a realną oceną własnych predyspozycji. Choć dziś kojarzymy go nierozerwalnie z poezją śpiewaną i kunsztem literackim, jego pierwotnym marzeniem była medycyna – zawód prestiżowy, niosący etos niesienia pomocy. Na drodze do białego fartucha stanęły jednak twarde wymogi egzaminacyjne z przedmiotów ścisłych; chemia i fizyka okazały się barierami nie do przejścia dla kogoś, kto czuł, że jego umysł funkcjonuje na zupełnie innych rejestrach. Rezygnacja z aspiracji medycznych nie była jednak porażką, lecz zwrotem ku naturalnym talentom.

Wybór polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim stał się naturalną konsekwencją jego humanistycznego zacięcia oraz świetnych ocen z przedmiotów literackich, które zawsze przychodziły mu z lekkością. Ogromne znaczenie miała tu również atmosfera domu rodzinnego, przesiąknięta szacunkiem do kultury i rzetelnej informacji. Jako syn dziennikarza, Sikorowski od najmłodszych lat wzrastał w środowisku, w którym słowo nie było jedynie narzędziem komunikacji, ale wartością samą w sobie, wymagającą dbałości i precyzji. To właśnie ten wyniesiony z domu „kult słowa” sprawił, że zamiast zgłębiać tajniki anatomii, postanowił szlifować warsztat literacki, co ostatecznie ukształtowało go jako jednego z najbardziej rozpoznawalnych krakowskich bardów.