Most pamięci: Tetiana
Wspomnienia międzypokoleniowe — dom, wojna, przetrwanie i marzenia
Metryczka materiału
Numer w archiwum: Zespół 17. Materiał nr 1 (zasób nr 75)
Rozmówczyni (Ekspertka Tradycji): Tetiana, 64 lata
Miejsce: Zaporoże, Ukraina (ok. 15 km od strefy działań wojennych / okupacji)
Wywiad przeprowadziła (Cyfrowa Archiwistka): Krysia — córka rozmówczyni; 34 lata; od 13 lat mieszka w Polsce; obywatelstwo polskie
Forma: Międzypokoleniowy wywiad (córka–matka, pytania–odpowiedzi)
Data dokumentacji: 26.02.2026
Projekt / Umowa: Korzenie i Skrzydła: Ocalić od Zapomnienia · 202/KPO.GRANTY/NIMiT/2025
Typ zasobu: Dokument (wspomnienie) + fotografie archiwalne
Niniejszy zapis powstał na podstawie autentycznej rozmowy z Panią Tetianą, przeprowadzonej w ramach międzypokoleniowych sesji dokumentacyjnych projektu. Pytania zadała córka rozmówczyni — Krysia, 34 lata, od 13 lat mieszkająca w Polsce i posiadająca polskie obywatelstwo. Rozmowa córki z matką, prowadzoną z Ukrainy na odległość, jest żywym przykładem mostu pokoleń i więzi rodzinnej ponad granicami. Treść oddaje własne wspomnienia rozmówczyni, uporządkowane i zredagowane (tłumaczenie z języka ukraińskiego) z zachowaniem sensu i tonu wypowiedzi.
Dom i dzieciństwo — zapach świeżego chleba
Najlepsze wspomnienia z dzieciństwa to lato u babci. Zjeżdżali się wtedy wszyscy wnukowie. Pomagaliśmy babci w gospodarstwie — przy krowach, przy zbieraniu trawy, przy świniach. Pamiętam prawdziwą piec i lodownię w kuchni. Babcia piekła chleb w piecu, doiła krowę, a my ustawialiśmy się w kolejce po mleko. Mleko cedziło się przez gazę do litrowego kubka — świeże, prosto spod krowy — i jadło się je ze świeżym chlebem. Dziadek prowadził pasiekę, więc ten chleb smarowaliśmy miodem i popijaliśmy mlekiem. To są dla mnie najprawdziwsze wspomnienia domu.
Wojenne wspomnienia dziadków
O wojnie opowiadali dziadkowie. Dziadek Grisza był partyzantem. Babcia Fenia opowiadała, jaki był wtedy głód — że wojna „zjada” ludzi, że dzieci nie miały co jeść. Babcia chodziła tam, gdzie przez drogę młócono pszenicę, i zbierała pojedyncze ziarna. Z tych ziaren gotowało się rzadką zupę — bałandę — dla dzieci. Niemcy stacjonowali u nich na podwórku. Był wśród nich jeden, który pomagał — dawał cukier, dawał chleb. Babcia opowiadała o tym inaczej, niż pokazują w filmach. A dziś mamy wojnę u siebie — i jest zupełnie inna niż w tamtych opowieściach.
Marzenia z młodości
Kiedy chodziłam do szkoły, marzyłam, żeby studiować geodezję. Chciałam podróżować i zobaczyć świat — w czasach Związku Radzieckiego można było jeździć po całym kraju. Marzyłam, żeby być na Kamczatce, zobaczyć tundrę — wiosną jest niezwykle piękna — i Ural. Najbardziej marzyłam, żeby zobaczyć zorzę polarną; to było moje dziecięce marzenie. Nie pozwolono mi jednak iść tą drogą — wysłano mnie do szkoły zawodowej. Z perspektywy czasu jestem za to bezgranicznie wdzięczna, bo nauczyłam się fachu szwaczki, który pozwolił przetrwać — nawet w czasie wojny.
Lata dziewięćdziesiąte — na przetrwanie
Ciebie urodziłam, gdy miałam 30 lat, a najcięższe były lata, gdy miałam około 34 — początek lat dziewięćdziesiątych. Żyliśmy wtedy na przetrwanie. Szyłam nocami, a rano — od siódmej — szłam handlować na rynek. Sprzedawałam spódnice, które sama uszyłam. Dzieci trzeba było nakarmić i posłać do szkoły i do przedszkola. Bardzo pomagał mi wtedy mój tata — Twój dziadek — wspierał nas produktami i pieniędzmi. Dzięki temu przetrwaliśmy te trzy najtrudniejsze lata. To był czas walki o codzienność.
Siła w czasie dzisiejszej wojny
Wojna trwa już czwarty rok i jest bardzo ciężko — moralnie, a teraz coraz częściej i fizycznie. Z czego czerpiemy siły? Z nadziei na lepsze — że to się kiedyś skończy. Żeby tylko nie strzelali, żeby nic nie przylatywało, żeby ludzie byli żywi, żeby dzieci były żywe, żeby nie było zniszczeń. Tej nadziei trzymamy się każdego dnia.
Historia, którą warto przekazać dzieciom
Gdybym miała zostawić jedną rzecz, to właśnie tę pamięć: o domu babci, o świeżym chlebie i mleku, o dziadku-partyzancie i babci, która z pojedynczych ziaren potrafiła nakarmić dzieci, o fachu, który ratował w najtrudniejszych czasach, i o nadziei, która pozwala przetrwać wojnę. To są nasze korzenie — i to one dają skrzydła.
Fotografie archiwalne

1) Tetiana w dzieciństwie — lata 60/70

2) Tetiana z ojcem — lata 90.
Materiał zgromadzony i opracowany w ramach Przedsięwzięcia „Korzenie i Skrzydła: Ocalić od Zapomnienia”, Inwestycja A2.5.1 KPO. Dane osobowe rozmówczyni przetwarzane za jej zgodą, zgodnie z RODO i klauzulą informacyjną projektu.