Mój Dziadek, Paweł Chrószcz – Bohater, o którym pamięć nie zginie
Często szukamy autorytetów w książkach czy filmach, zapominając, że prawdziwi bohaterowie żyli tuż obok nas, w naszych własnych rodzinach. Dla wielu Paweł Chrószcz to nazwisko z podręczników historii regionu lub tabliczki z nazwą ulicy w Rydułtowach. Dla mnie to przede wszystkim mój Dziadek – człowiek niezwykłej odwagi, zasad i wielkiego serca.
Mój dziadek nie potrafił stać z boku, gdy ważyły się losy Śląska. Jako powstaniec śląski, z bronią w ręku walczył o to, by te ziemie wróciły do Macierzy. Dorastał w czasach, gdy bycie Polakiem wymagało hartu ducha, a on ten hart posiadał w nadmiarze. Angażował się w akcję plebiscytową, wierząc głęboko, że sprawiedliwość dziejowa zwycięży.
W okresie międzywojennym Dziadek oddał się pracy dla ludzi. Jako naczelnik gminy Rydułtowy budował lokalną społeczność od podstaw. Pamiętany jest nie tylko jako urzędnik, ale jako społecznik z pasją. Przewodził rydułtowskiemu gniazdu Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, dbając o sprawność i patriotyczne wychowanie młodzieży. Był wszędzie tam, gdzie działo się coś ważnego dla mieszkańców. Jego praca była służbą, a nie tylko zawodem.
Niestety, to właśnie ta bezgraniczna miłość do Ojczyzny i aktywność społeczna sprawiły, że Dziadek stał się celem dla okupanta. Niemcy wpisali go na tzw. „listę gończą” jeszcze przed wybuchem wojny. We wrześniu 1939 roku, gdy inni szukali schronienia, on pozostał wierny swoim ideałom.
Został aresztowany i poddany nieludzkim torturom. Mimo cierpienia, do końca zachował godność, której nikt nie zdołał mu odebrać. Zginął z rąk hitlerowców, płacąc najwyższą cenę za to, kim był i w co wierzył.
Dlaczego o tym piszę?
Piszę to, bo jestem dumny z mojego Dziadka. Chcę, aby każdy, kto przechodzi ulicą Pawła Chrószcza, wiedział, że za tym nazwiskiem stoi człowiek z krwi i kości – kochający ojciec, dziadek i niezłomny patriota.
Pamięć o nim to mój obowiązek i największy zaszczyt.