Milczące fotografie – historia, której nie zdążyłam spisać
Patrzę na stare fotografie i widzę na nich młodych, zdrowych ludzi, pełnych życia i radości. Uśmiechnięte dziewczyny w tańcu, pełni energii chłopcy – ich twarze promieniują szczęściem, którego echo przetrwało na papierze. Jednak patrząc na nich, czuję narastający smutek, bo uświadamiam sobie, że zupełnie nie wiem, kim są. Nie znam ich losów, nie wiem, o czym marzyli, czy studiowali, czy może od razu musieli podjąć ciężką pracę. Nie mam pojęcia, gdzie dokładnie mieszkali, czy doczekali się dzieci i jak ostatecznie ułożyło się ich życie.
To przejmujące i straszne uczucie – uświadomić sobie, że nie zdążyłam zapytać, nie zdążyłam zapisać ich wspomnień ani ocalić ich od zapomnienia. Przecież to są moje korzenie, a ci ludzie wciąż we mnie trwają. Ich rysy twarzy odnajduję codziennie we własnym odbiciu w lustrze, ich krew płynie w moich żyłach. Oni żyją dalej przeze mnie i są ze mną w każdej chwili, a ja… ja nie znam nawet ich imion.