Czesław, a nie Sławik
Czesław, Czesiu, Czesiuniu…tak rodzina nazywała mojego tatę. Podobało mi się, że miał takie nietypowe imię. Pasowało do niego, do jego niezwykłej urody. Wyglądał inaczej niż ojcowie moich przyjaciół. Miał czarne kręcone włosy, niebieskie oczy i długi nos. Mówiłam wszystkim, że mój tata to Joe Dassin, znany piosenkarz, bo był do niego tak bardzo podobny. A jego imię… sprawiało, że czułam się wyjątkowa, bo miałam wyjątkowego tatę. Byłam strasznie zła, kiedy nazywali go Slava albo Slavik, bo to było bardziej popularne imię w Kijowie. Tym “Slavikiem” niszczyli jego wyjątkowość.